Leżałam na łóżku, dookoła otulona ciepłem. Otworzywszy oczy, ujrzałam ogień, a co dziwniejsze po raz pierwszy w życiu się go nie bałam, lecz czułam bezpiecznie. Słyszałam głos matki, mówiącej bym ją przytuliła, więc zeszłam z łóżka i wyszłam na korytarz. Wszystko pochłonęły płomienie, zabójczy ogień, jeden z najstraszniejszych i najpotężniejszych żywiołów. Nie czułam nic, żadnego pieczenia czy bólu, po prostu kojące ciepło. W ogniu szukałam mamy, ale nigdzie jej nie widziałam i właśnie wtedy sobie to uświadomiłam: Przecież ja nie mam rodziny, jestem sierotą, siedemnastoletnią sierotą, wychowywaną przez opiekunki z domu dziecka.
Głos mamy zamilkł, a zamiast tego usłyszałam krzyki dzieci i dorosłych, widziałam jak uciekają z płonącego Domu Dziecka. Czułam się dziwnie, zaczęło mi się potężnie kręcić w głowie, znów się bałam. Wołałam o pomoc, ale nikt mnie nie słyszał. Upadłam na ziemię, uderzając głową o palącą się podłogę. Zemdlałam.
Obudziłam się cała zadyszana w przemoczonej koszulce. Leżałam na łóżku, w swoim pokoju, wszystko było tak jak być powinno, brak jakichkolwiek zniszczeń po pożarze. Znów to samo. Przeklęty koszmar.
_______________________________________
Czekam na komentarze!
Dżerr nie działa sama. Będzie systematycznie i bardzo ciekawie. Zachęcam do śledzenia bloga
OdpowiedzUsuńNo, zapowiada się bardzo ciekawie :-)!
OdpowiedzUsuńNowa Dżer również zapowiada się obiecująco :-D. I przy okazji życzę szczęścia Tobie i twojemu narzeczonemu :-*
Życzę miłego dnia!
Bardzo mnie to zaciekawiło i z niecierpliwością czekam na rozdział.
OdpowiedzUsuńFajnie, że nie piszesz sama i trzymam kciuki, aby opowiadanie było tak świetne, jak cała twoja reszta Dżerr, a że nie piszesz sama, jak wcześniej wspomniałam to na pewno będzie jeszcze lepsze.
No, cóż może teraz dokładniej:
Widać bardzo, że dokładnie dobierałaś słowa, że się strasz i, że znów czujesz to w sercu, czego bardzo mi brakowało, bo jednak widać kiedy piszesz z przymusu, a kiedy z serca. Szkoda, że prolog taki krótki, ale wiem, że chciałaś po prostu zaciekawić czytelników.
Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę styl pisania innego współtwórcy.
Pozdrawiam i również życzę szczęścia z narzeczonym.
- KaThIe